Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale już od dawna marzą mi się jasne blond włosy w chłodnej tonacji. Nie raz i nie dwa próbowałam sama radykalnie rozjaśnić je na własną rękę. Kończyło się to różnie, zawsze źle. Najczęściej żółtymi włosami. Mój naturalny kolor to ciemny brąz, bardzo go nie lubię. Przez wiele lat farbowałam się na czerwono, od czasu do czasu na czarno. Jednak moja pierwsza zamiana koloru włosów do dziś siedzi mi w głowie, mając tylko 14 lat postanowiłam zrobić sobie blond pasemka (oczywiście nie sama), pamiętam jak wtedy zmieniłam się wizualnie, to był czas kiedy zaczęłam postrzegać się nieco inaczej, już jako kobieta. Być może właśnie dlatego tak marzą mi się blond włosy. W końcu jednak zmądrzałam i postanowiłam, że zacznę rozjaśniać je stopniowo, może kiedyś osiągnę swój wymarzony kolor. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam trochę o farbie Artego, jaką znalazłam w sklepie Gobli. Zanim przejdę jednak do jej opisu, muszę tu wspomnieć, że tak pysznych krówek chyba jeszcze nigdy nie jadłam, gdybym miała pochłonęłabym chyba kilogram :). Ale nie jest to jednak temat posta :)
Winter Wonders - unboxing pudełka Pure Beauty
-
*Cześć Piękne!*
*Zimowa edycja pudełek Pure Beauty zawsze cieszy się ogromnym
zainteresowaniem. Grudniowe wydanie boxów jest bowiem zwykle powiększone.
...