Jako blogerki współpracujemy z różnymi firmami. Na ogół odbywa się to według prostego schematu :
Firma wysyłka kosmetyk/kosmetyki do blogerki -> Blogerka testuje kosmetyk/kosmetyki -> Blogerka dodaje post/posty na temat kosmetyku/kosmetyków -> Zakończenie współpracy.
A co jeśli jedna ze stron nie jest do końca w porządku? Co wtedy powinna zrobić druga strona?
Kiedy firma szuka blogerek do testów swoich kosmetyków czym tak na prawdę się kieruje? Ja mogę tylko się domyślać, ponieważ należę do drugiej strony, ale myślę, że przede wszystkim popularnością, liczbą wyświetleń, komentarzy i obserwatorów, ale pewnie także jakością postów.
Kiedy blogerka otrzymuję propozycje współpracy lub sama ją proponuje powinna przede wszystkim patrzeć na to, czy dana firma ma w asortymencie produkty zgodne z tematyką jej bloga. Bo nie sztuką jest pisać o kosmetykach i otrzymywać produkty dla dzieci (najlepsze jeszcze wtedy jest to, kiedy blogerka nie ma dzieci).
Dziś chciałabym poruszyć temat współprac, które nie zawsze wyglądają tak kolorowo.